Przez Atlas Wysoki

Po wczorajszej ulewie poranek zastał nas pogodny i rześki. Z tarasu hotelowego z basenem roztaczała się rozległa panorama miasta Warzazat i okolic. 






W hallu przy recepcji dostrzegliśmy akcenty filmowe - dwa trony, które jak się okazało były rekwizytami z kręconych w Ouarzazate filmów. Wszak znaleźliśmy się w marokańskim  Hollywood. 





I właśnie pierwszym punktem dzisiejszego zwiedzania byla Wytwórnia filmowa Atlas Studios, założona przez reżysera Souheila Ben-Barkę w 1985 roku. Nakręcono tu wiele hollywoodzkich superprodukcji, m.in. takie filmy jak Lawrence z Arabii (1962), Kundun – życie Dalaj Lamy (1997) czy Gladiator (2000). W 2004 roku powstała tu też szkoła filmowa. 

Zwiedziliśmy Ourzawood. 


Wejście do Ouarzawood







Takie oto produkcje powstały m. in. w Atlas Studios







Wyszliśmy na główny plac gdzie wystawiono eksponaty pojazdów "grających" w filmach.








Weszliśmy do hangaru by zobaczyć m.in. "mumie egipskie".


Tu kręcono "Gladiatora".




W następnym hangarze była świątynia egipska.





Każdy mógł poczuć się tu jak w filmie (w różnych ujęciach).





Po wyjściu z hangaru można było podziwiać plenerową kasbę.



Następnie "weszliśmy" w zabudowania epoki Chrystusa.









Tu prowadzono Chrystusa na Golgotę w filmie "Pasja"

Wrota do pałacu Kleopatry


Pałac Kleopatry, w którym umożliwiono nam zagrać w filmie o Kleopatrze (nakręcono 3 minutowy klip, gdzie wszyscy byliśmy aktorami - zdjęcie z "planu)

Przeszliśmy do chińskiej świątyni





Styropianowe księgi

I jeszcze parę śmiesznych ujęć "made in Ouarzawood"











Po atrakcjach kinematograficznych pojechaliśmy do Ajt Bin Haddu (Aït-Ben-Haddou) – ufortyfikowanej osady (ksar)  leżącej ok. 30 km na północny zachód od Warzazat. Osada została wpisana w 1987 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Osada położona jest na zboczu wzgórza nad porośniętymi palmowym gajem brzegami rzeki Warzazat.


Jechaliśmy wzdłuż doliny rzeki Warzazat

Panorama na Ajt Bin Haddu z sąsiedniego wzgórza

Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstała osada, chociaż musiała już istnieć w XVI wieku. Ze względu na swoje położenie między Marrakeszem a Warzazatem miała w przeszłości duże znaczenie jako miasto handlowe na trasie karawan. Osada podupadła, kiedy otwarły się szlaki wzdłuż wybrzeży Afryki Zachodniej. Ostateczny kres świetności Ajt Bin Haddu położyli Francuzi, budując nowoczesną drogę przez przełęcz Tiszka. Większość ludzi mieszka dzisiaj poza terenem fortyfikacji, jednak kilka rodzin wciąż zamieszkuje kazby.

Ze względu na malowniczość osady kręcono tu szereg filmów, m.in.: Klejnot Nilu (1985), Gladiator (2000), Aleksander (2004), Gra o tron (jako miasto Yunkai). 

Zatrzymaliśmy się koło meczetu, na którym usadowiły się bociany (może z Polski?).


Potem należało przejść zaułkami w kierunku rzeki, mijając po drodze kramy z pamiątkami.







Po moście nad rzeką Warzazat przedostaliśmy się do ksaru


Przeszliśmy przez cały ksar od podnóża aż po szczyt wychodząc wąskimi chodnikami, mijając kolejne kramy i dzieła sztuki. 







Karawaną do Timbuktu tylko 52 dni!




Ściany zabudowań z adobe (glina i słoma)






Po drodze zawitaliśmy do domu jednej z nielicznych mieszkanek Aït-Ben-Haddou, która ugościła nas herbata miętową. 




W domu mieszka się ze zwierzyną




Pnąc się dalej w górę dotarliśmy na szczyt ksaru.






Ze szczytu rozpościerała się przepiękna panorama, która warta była wysiłku pomimo upału. 










Schodząc z góry mieliśmy okazję zapoznać się z alfabetem berberyjskim.



Po wizycie Aït-Ben-Haddou udaliśmy się w dalszą drogę w kierunku Atlasu Wysokiego drogą N9. 

Jechaliśmy najpierw doliną rzeki Assif- n-Imini. 





Potem coraz bardziej zaczęliśmy się wspinać serpentynami. 


Zatrzymaliśmy się na lunch w urokliwymi miejscu z górskim pejzażem i jedliśmy omlet berberyjski.



Dalej wspinaliśmy się serpentynami, 











aż dotarliśmy na Tizi n'Tichka (2260 m npm.) - przełęcz górską, łączącą Marrakesz z Warzazat przez góry Atlas Wysoki. Leży ona nad wielkimi równinami Marrakeszu i stanowi bramę do Sahary .

Od listopada do marca na przełęczy często może padać śnieg, ale w silnym słońcu może być ciepło przez cały rok. Jest to najwyższa główna przełęcz górska w Afryce Północnej. Droga została zbudowana wzdłuż starego szlaku karawanowego przez francuskie wojsko w 1936 r.  i obecnie jest częścią drogi krajowej nr 9. 


Na przełęczy wiało i temperatura wynosiła 22C. Okoliczne szczyty zanurzały się w chmurach. Sprzedawcy pamiątek natrętne nagabywali do ich zakupów. 








Pojechaliśmy dalej w dół w kierunku Marrakeszu. Jazda w dół była o wiele bardziej karkołomna - liczne serpentyny. Po tej stronie przełęczy było pochmurno.











Zjechawszy niżej, odwiedziliśmy coooerative wytwarzającą olej arganowy. Zapoznaliśmy się z jego wytwarzaniem. 










Jechaliśmy dalej pozostawiając wysokie góry za sobą. Słońce zachodziło za wzgórzami. 




Już o zmroku dojechaliśmy do Marrakeszu. Autobus zostawił nas na obrzeżach medyny, skąd pieszo wśród ulicznego zgiełku udaliśmy się do hotelu, który był typowym starym rijadem (zajazdem) zagubionym w środku medyny.

Nasze bagaże zabrali wózkowi. 


Do rijadu wchodziło się z wąskiej uliczki, równie wąskim i ciemnym korytarzem, po przejściu którego ukazało nam się wnętrze niemal pałacowe z patio z porastającym weń bananowcem. 




Dalej było kolejne patio, tym razem z basenem i fontanną, które pełniło jednocześnie funkcje jadalni. 



Pokoje były rozmieszczone wokół kolejnego patio, na parterze i na piętrze. Drzwi do pokoju były ciężkie, stare, zamykane na zasówę. W pokojach nie było okien. Toalety były w starym stylu.



Powyżej niebo


W patio-jadalni z basenem spożyliśmy kolację.










Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Powrót

Marrakesz

Agadir