Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2024

Powrót

Obraz
Po śniadaniu nastąpiło wymeldowanie z hotelu. Pogoda była identyczna z wczorajszą: poranek pochmurny, miejscowo z mgłą z tendencją do rozpogadzania się. Poszliśmy jeszcze pożegnać sie z Atlantykiem. Udaliśmy się jeszcze z wizytą do miejscowego, jedynego tu i w promieniu 120 km katolickiego skromnego parafialnego kościółka pw. Św. Anny którego proboszczem jest polski ksiądz. Jak widać, koty też lubią tu przychodzić do kościoła W skromnym wystroju kościółka uwagę przykuwała rzeźba przedstawiająca św. Annę i Matkę Bożą oraz obraz Notre Dame du Maroc. Przykościelny parkan porastało kwiecie. Udaliśmy się w drogę powrotną do Marrakeszu, skąd mieliśmy odlatywać. Przejechaliśmy przez góry Atlasu Wysokiego, zatrzymaliśmy się jeszcze na kawę na stacji benzynowej (zrobiło się znów gorąco), po czym przybyliśmy na lotnisko w Marrakeszu. Budynek lotniska wyposażony był w tak zaprojektowane luksfery, że sprawiało to wrażenie, iż ściana budynku pokryta jest świetlną koronką. Na lotnisku dowiedzieliśmy...

Agadir

Obraz
Poranek był pochmurny. Przed śniadaniem poszliśmy przywitać się oceanem, który był wzburzony, a fale długimi jęzorami wgryzały się w plażę. Unosiła się bryza. W oddali wzgórze z twierdzą i jeszcze z podświetlonym napisem: Bóg-ojczyzna-król (w miarę przejaśniania się podświetlenie wyłączono). Po śniadaniu wypogodziło się. Ludzie zaczęli zajmować leżaki nad hotelowym basenami. My jednak wybraliśmy się na spacer promenadą w kierunku miasta. Szliśmy, mijając kolejne hotele. Słońca coraz bardziej doskwierało. W przypromenadowej knajpce Polska znów jest wyróżniona W końcu zeszliśmy z promenady do miasta.  Miasto nie robiło specjalnego wrażenia. W większości były tam nowe budynki, postawione po trzęsieniu ziemi w 1960 roku wzdłuż prostopadle do siebie przebiegających szerokich ulic. Uwagę naszą zrobiły maszty telekomunikacyjne w postaci imitacji wysokiej palmy. Zobaczyliśmy główny meczet miasta,  a następnie udaliśmy się do Jardin du Portugal (Jardin Olhao). Przeszliśmy jego alejami ...