Powrót
Po śniadaniu nastąpiło wymeldowanie z hotelu. Pogoda była identyczna z wczorajszą: poranek pochmurny, miejscowo z mgłą z tendencją do rozpogadzania się. Poszliśmy jeszcze pożegnać sie z Atlantykiem. Udaliśmy się jeszcze z wizytą do miejscowego, jedynego tu i w promieniu 120 km katolickiego skromnego parafialnego kościółka pw. Św. Anny którego proboszczem jest polski ksiądz. Jak widać, koty też lubią tu przychodzić do kościoła W skromnym wystroju kościółka uwagę przykuwała rzeźba przedstawiająca św. Annę i Matkę Bożą oraz obraz Notre Dame du Maroc. Przykościelny parkan porastało kwiecie. Udaliśmy się w drogę powrotną do Marrakeszu, skąd mieliśmy odlatywać. Przejechaliśmy przez góry Atlasu Wysokiego, zatrzymaliśmy się jeszcze na kawę na stacji benzynowej (zrobiło się znów gorąco), po czym przybyliśmy na lotnisko w Marrakeszu. Budynek lotniska wyposażony był w tak zaprojektowane luksfery, że sprawiało to wrażenie, iż ściana budynku pokryta jest świetlną koronką. Na lotnisku dowiedzieliśmy...