Casablanca

Noc była krótka, bo już o 5:45, jeszcze o zmroku, wybudził na śpiew muezzina z pobliskiego meczetu Hassana II. 

Nim o meczecie, parę słów o Casablance

Casablanca to miasto w zachodnim Maroku, nad Oceanem Atlantyckim, jest siedzibą administracyjną regionu Casablanca-Sattat. Liczy ok. 3,5 mln mieszkańców, co czyni je największym pod względem liczby ludności miastem w kraju oraz całym Maghrebie.


Flaga Casablanki

Casablanca jest głównym ośrodkiem przemysłowym i kulturowym oraz największym portem morskim Maroka.

Nowoczesna i pełna życia Casablanca jest ekonomicznym i przemysłowym centrum kraju, siedzibą dużych międzynarodowych firm i głównym sztucznym portem. Jej kultura jest przesiąknięta kolonialną przeszłością, która zapewnia jej niezaprzeczalne zainteresowanie. 

W Casablance można delektować architektura. Można tu znaleźć różne style: modernizm, art deco, brutalizm, architekturę śródziemnomorska, styl neomauretanski. 

W średniowieczu w miejscu Casablanki znajdowała się berberyjska wioska rybacka o nazwie Anfa. Zawijał tu Hiszpanie, Portugalczycy, Włosi. Kiedy Portugalczycy opuścili wioskę w 1468 roku, życie wioski zamarzło na ponad 300 lat. Dopiero pod koniec XVIII w. sułtan Mohamed Ben Abdullah zaludnil dawna wioskę nazywając ją Białym Domem - Dar El Beida (po hiszpańsku Casa Blanca). W XIX wieku miasto było już znaczącym portem w handlu z Francja. Ale swój rozkwit Casablanca zawdzięcza marszalkowi Francji Louisowi Hubertowi Lyaueyowi (1854-1934). Dzięki niemu Casablanca stała się jednym z największych portów na świecie i czwartym co do wielkości miastem w Afryce. Tu żyje ok. 10% ludności Maroka, w tym wielu Francuzów. 

Tutaj odbyła się historyczna konferencja w Casablance - tajne rokowania trwające od 14 do 24 stycznia 1943 roku, mające na celu zaplanowanie alianckiej strategii dotyczącej II wojny światowej w Europie. Konferencja odbyła się w hotelu „Anfa” w Casablance. Obecni byli Franklin D. Roosevelt, Winston Churchill, a ze strony francuskiej Henri Giraud, później także Charles de Gaulle.

Casablanca kojarzy się ze slynnyn filmem o tej samej nazwie z 1942 roku, tyle tylko, że film ten nie był kręcony w Casablance, a w Hollywood. 

Poranek przywitał nas pochmurnie (wpływ oceanu) i był przyjemny chłodek, ok. 22C.

Po hotelowym śniadaniu w stylu francuskim, z tradycyjnym croissantem i bagietka (delektujac się tutejszymi oliwkami) udaliśmy się na zwiedzanie meczetu Hassana II. 

Meczet Hasana II jest arcydzielem sztuki marokańskiej i podpisem nowoczesnej techniki budowlanej i był wyzwaniem w opozycji do laicyzacji Casablanki. . Budowany był przez 13 lat wysiłkiem całego narodu i rękoma ok. 10 tys. artystów, i ukończony w 1993 roku. Schorowany król Hassana II zapragnął wznieść meczet zgodnie z literą Koranu (Tron Boży stoi na wodzie). Toteż architekt, Francuz Michael Pinseau posadził go na płycie wspartej na dnie oceanicznym. Budowla jest majestatyczna, wywazona, elegancka. 

Meczet ma powierzchnię 20000 m2 i jest trzecim co do wielkości meczetem na świecie. 

Dominuje wysoką na 200 m wieżą minaretu (najwyższy na świecie) wzorowana na tej z meczetu Koutoubia w Marrakeszu (widzieliśmy wczoraj). Na wieży to błyska światło laserowe, wskazując kierunek do Mekki (nam nie udało się tego zobaczyć). Światło widoczne jest z odległości 30 km.

Przed meczetem jest dziedziniec mogący pomieścić 85 tys. wiernych. 











Wewnątrz, pod 1100-tonowym rozsuwanym dachem (zwykle jest zamknięty by chronić zdobienia przed szkodliwym działaniem bryzy morskiej) jest wspaniałe zdobiona sala główna na 25 tys. wiernych i 2 balkony dla kobiet. 




Drzwi z tytanu












W podziemiach znajduje się pomieszczenie do rytualnych ablucji. Tu można znaleźć fontanny w formie lotosu, saunę turecka, hammam - tradycyjną łaźnie marokanska. 
















Przeszliśmy jeszcze fragmentem Bulwaru Corniche by podziwiać meczet od strony morza. 





Bulwar Corniche



Wróciliśmy do hotelu, zabraliśmy bagaże. 
Przejechalismy przez miasto obserwując jego architekturę. Uwagę zwracała duża ilość zieleni. 


Szkoła 











Tramwaje






Był meczet, więc dla odmiany kościół katolicki (jest tu kilka procent chrzescijan), który nawiedzilismy w Casablance: Kościół Notre Dam. Jest to betonowa, nowoczesna budowla, w której to co przykuwa uwagę, to przepiękne witraże w nazwach bocznych. 









Opuściliśmy Casablanke jadąc długo jeszcze przez mieszkaniowe dzielnice miasta i udaliśmy się do Rabatu, stolicy Maroka. Do Rabatu jechaliśmy autostradą równolegle do wybrzeża Atlantyku. Towarzyszyły nam liczne mniejsze miejscowości, często z nową zabudowa 3-4 piętrowych bloków. 



Po drodze zatrzymalismy się na kawę na stacji benzynowej i kosztowalismy tutejszych, świeżo pieczonych bułeczek o nazwie Tafernout. Można było też zamówić Tajdzin.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Powrót

Marrakesz

Agadir